Na wakacjach luźna gumka

Utworzone: piątek, 5 lipca 2013 Autor: Renata Maciejczak

Naszą pierwszą podróż do Azji w 2011 roku zaczęliśmy od państwa-miasta Singapuru. Wysokie kary, o których przypominają wszędzie umieszczone tabliczki, powodują, że Singapur jest wyjątkowo bezpieczny, dlatego warto od niego rozpocząć zwiedzanie Azji. Mieszkańcy są bardzo przyjaźni i chętnie pomagają zagubionym turystom. W stolicy Malezji - Kuala Lumpur mieliśmy pierwsze zderzenie z azjatyckim pojęciem "spicy" oraz pierwsze spotkanie z karaluchem długości połowy dłoni.

Z KL (tak w skrócie mówią Malezyjczycy) uciekliśmy do Taman Rata, skąd można wyruszyć na wyprawę do najstarszej azjatyckiej dżungli - Taman Negara. My jednak wybraliśmy wycieczkę do plantacji herbaty Cameron Highlands. Można tam odwiedzić fabrykę i zobaczyć, jak wygląda produkcja herbaty. Jednak najciekawszym punktem tej wyprawy była wizyta w wiosce robotników prowadzących wyrąb lasów pod plantację. W wiosce panuje bieda. Dzieci nauczone, że turyści przywożą pieniądze i słodycze, z radością nas witały, natomiast starsi ludzie zamykali przed nami drzwi. Mieszkańcy wioski, zauważani są przez rząd malezyjski tylko wtedy, kiedy zbliżają się wybory. Maluje się im chaty, zabiera się wszystkich na obiad do restauracji, a potem zadowolonych wyborców zawozi się do urn, żeby oddali głos. I znowu do następnych wyborów nikt o nich nie pamięta.

Z Tanah Rata przemieściliśmy się busem na wyspę Penang. Było to najbardziej rozrywkowe miejsce, w jakim byliśmy. Pokój zarezerwowaliśmy na uboczu, co pozwoliło nam kilka dni odpocząć. Wieczory spędzaliśmy głównie w pobliskiej hali, która wyposażona była w budki z najróżniejszym miejscowym jedzeniem oraz w jedno stoisko z piwem. Piwo było podawane jak szampan, w wiaderkach z lodem.
Z Malezji polecieliśmy do Tajlandii na Wyspę Phuket, gdzie był kręcony jeden z filmów o Jamesie Bondzie. Tajowie mają ogromny dystans do życia, ludzi (szczególnie turystów) i do siebie. Na Phuket miałam zrobiony najlepszy pedicure w życiu i najtańszy masaż nóg za jedyne 5 euro.
Kolejnym przystankiem była Wyspa Koh Samui. Tydzień spędzony na tej wyspie okazał się cudownym wypoczynkiem podczas miesięcznej wyprawy. Po wyspie najlepiej poruszać się skuterem. Jest z niej bardzo blisko na Koh Phangan, na której raz w miesiącu odbywa się ogromna impreza techno Fullmoon party.

Po prawie tygodniowej labie musieliśmy się dostać do Chiang Mai. Podroż zajęła nam dwie noce z przesiadką w Bangkoku. Jeśli chcesz odwiedzić Tajlandię, a nie masz czasu, żeby podróżować, jedź do Chiang Mai położonej w północnej części Tajlandii. Znajdziesz tam wszystko to, z czego słynie ten kraj.

Z Chiang Mai wróciliśmy na dwa dni do Bangkoku i do razu musieliśmy się zmierzyć z natarczywymi tuk-tukarzami. Każdy chciał nas zawieźć na Khao San Road (główna ulica turystyczna w Bangkoku) i każdy najtaniej. Khao San Road żyje 24 godziny na dobę. Można tam kupić wszystkie podróbki świata, wyrobić każdą legitymację, zjeść robaki prażone i słodką kiełbasę (której nie polecam). W Bangkoku trzeba bardzo uważać na naciągaczy. Udają oni przechodniów, którzy widząc człowieka z mapą, chcą pomóc i wskazać drogę do celu. Poradzą, żeby nie iść do danego obiektu bo on jest zamknięty, lepiej skorzystać z innego. Podjechać tam można za symboliczną opłatę z tuk-tukarzem :)

Wszystkie główne zabytki w Bangkoku można zwiedzać na pieszo. Bardzo miło wspominam to miasto oraz nocleg na Khao San Road.
Na dworcu w Bangkoku kupiliśmy bilety na autobus do Kambodży. Już po dojechaniu na dworzec przy granicy, czekała na nas chmara tuk-tukarzy twierdzących, że za grosze zawiozą nas do granicy. Okazało się, że granica była za rogiem — to było okropne miejsce, w którym każdy chce cię oszukać. Wynajęliśmy taksówkę i pojechaliśmy do Siem Reap. Kambodża to mój ukochany kraj, i żeby go zrozumieć, trzeba poznać jego historię — całkowicie zbombardowany przez Amerykanów, wybity przez Pol Pota i Czerwonych Khmerów, z pozostawionymi po nich pamiątkami w postaci min. Z bardzo młodą populacją, z zarobkami sięgającymi 20-50 dolarów miesięcznie. Kambodżańska wieś jest tak piękna w niezliczonej ilości odcieni zieleni, w malowidłach, które tworzą chmury na niebie. Świątynie Angkor Wat, które zadziwiają swoją architekturą — cudo!!! Jeśli szukasz prawdziwego azjatyckiego życia, jedź do Kambodży.

Ostatnie miejsce przed wylotem do Europy to powrót do KL. Spróbowaliśmy owocu durian, który smakuje jak połączenie czosnku, cebuli i miodu. Zobaczyliśmy Petronas Tower, China Town, zjedliśmy pyszną kolację, wypiliśmy piwo, i... zapomnieliśmy, że należy przestawić czas o godzinę do przodu. Mało brakowało, a nie zdążylibyśmy na nasz samolot do Londynu - jednak jakimś cudem się udało!
W tym roku wracam do Azji, żeby zobaczyć Indie (okolice Delhi), Nepal (okolice Katmandu) i Sri Lankę. Wyprawa będzie się odbywać pod nazwą "W pogoni za monsunem", a relację z niej znajdziecie na łamach lipcowego wydania Magazynu MIR, który objął patronat medialny nad tym przedsięwzięciem.

Koszt: Jeśli masz odłożone 2000-3000 euro, stać Cię na miesięczny wyjazd w każde miejsce na świecie.

Bilety lotnicze: Linii lotniczych jest bardzo dużo — te, którymi leciałam to: Air Asia i Singapore Airlines. Żeby trafić na najtańsze bilety, trzeba ich szukać nawet z półrocznym wyprzedzeniem.

Wizy: Najlepszym informatorem jest strona internetowa ambasady danego kraju. Wizy do państw, w których byłam, można załatwić na lotnisku. Obywatele polscy mogą przebywać do Tajlandii w celach turystycznych do 30 dni bez konieczności ubiegania się o wizę.

Zdrowie: W tych krajach nie ma szczepień obowiązkowych, są tylko zalecane. Warto się zaszczepić na WZW A i B, dur brzuszny, błonicę, tężec i polio. Malaria to choroba, na którą nie wynaleziono szczepionki, więc jedyna ochrona to łykanie tabletek (najdroższe to Malarone), które mają bardzo nieprzyjemne skutki uboczne. Można też zapobiegać ukąszeniom komara poprzez stosowanie preparatów z wysokim stężeniem substancji DEET (do kupienia w sklepach turystycznych).
Nigdy nie piję wody z kranu czy z nieznanego źródła (szczególnie w Tajlandii). Owoce można jeść tylko takie, które da się obrać. Unikać lodów czy kostek lodu w drinkach. Najlepiej dwa tygodnie przed wyjazdem rozpocząć kurację probiotykami.

Nocleg: Zawsze rezerwuję pierwszy nocleg, a kolejne już na bieżąco. Najczęściej korzystam ze strony booking.com, gdyż nie ma tam opłat za rezerwację.

Waluta: Singapur 100 SGD = 60 EUR, Malezja 100 MYR = 25 EUR, Tajlandia 1000 THB = 25 EUR. W Kambodży funkcjonują dolary amerykańskie.

Ciekawostka: W Kambodży na każdym kroku spotyka się dzieci, które wołają "one dolar". Warto zaopatrzyć się w słodycze i rozdawać je dzieciom. Uśmiech na ich twarzy — bezcenny

Renata Maciejczak

Więcej o podróżach Renaty możesz poczytać na jej blogu: http://na-wakacjach-luzna-gumka.blog.pl/

lub na facebooku: https://www.facebook.com/pages/Na-wakacjach-luźna-gumka/529600237080186?ref=tn_tnmn