Poczytajmy w kuchni

Utworzone: czwartek, 26 lutego 2015 Autor: Agnieszka Gregorczyk

"Czytaj książki kucharskie" powiedział mi kiedyś Rysiek, szef kuchni i sąsiad mój osobisty. "Dla inspiracji, niekoniecznie, by robić to samo, co w przepisie". Czytam książki, koniecznie z pięknymi zdjęciami, ale też strony www, i tam też muszą być apetyczne zdjęcia jedzenia.

Na początku była puszka.pl, na którą trafiłam z polecenia koleżanki z wegetariańskimi korzeniami. Puszka inspirowała mnie, choć nieraz też gasiła ładnie moją radość z samodzielnych odkryć kulinarnych na nowej, wegetariańskiej drodze życia. Pamiętam jak byłam zdziwiona, że przede mną ktoś już wymyślił czekoladki wegańskie. Ja po prostu zmiksowałam suszone owoce z karobem i syropem z agawy oraz dodałam jakieś orzechy. Obtoczyłam słodkie kulki w płatkach kokosowych i mało nie pękłam z dumy. A tymczasem drzwi były już od dawna otwarte. Strona z przepisami z puszka kropka pe-el sprowadziła mnie na ziemię. I stała się inspiracją i pomocą. Na początku bowiem wszystko domaga się "zamiany", choć nazwy chciałoby się pozostawić. Bo czy kotlet wegański jest kotletem? Czy sernik z kaszy jaglanej czy tofu jest jeszcze sernikiem, skoro nie ma w nim ani grama sera? Czy omlet wegański z mąki z ciecierzycy jest omletem, skoro nie ma w nim jajka? A serek z orzeszków nadal jest serkiem? A oto kilka stron dla inspiracji i przemyśleń.

 

puszka.pl

Czym zastąpić jajka w diecie bezjajecznej? Jak ugotować fasolę czy inne nowo odkryte strączki? Co warto wiedzieć o olejach, jak jeść owoce egzotyczne? To, co jest jeszcze bardzo przydatne w opcji wyszukiwarki na stronie puszka.pl, to to, że można wybrać opcję swojej diety. Czy jesz warzywa i jajka? - czyli jesteś ovo-wege; czy jesz warzywa i używasz mleka? - czyli jesteś lakto-wege; czy jesz weganinie miód? A może go nie jesz? Może jesz wyłącznie surowe rzeczy? Wybierz opcję, wczytaj się w przepis, zapoznaj z komentarzami i gotuj, inspiruj siebie i siedzących z Tobą przy stole. Portal dobry także dla tych, którzy w panice czasem szukają ratunku. "Przychodzą do nas weganie, co mam im podać do jedzenia?". Portal, który powstał dzięki dzieleniu się przepisami przez zarejestrowanych użytkowników, odpowiada na ważne pytania dotyczące wegetarianizmu oraz jest internetowym partnerem International Vegetarian Union. A ja do niedawna myślałam, że wegetarianie się nie zrzeszają, tylko tkwią w słodkich oparach anarchii.

 

olgasmile.pl

Długo, na prawdę długo nie mogłam uwierzyć, że taka Olga istnieje na serio. Byłam podejrzliwa maksymalnie. A czemu? Zdjęcia jak z żurnala, przepięknie fotografowane przez nią jedzenie. Kuchnia wyposażona w sprzęty moich marzeń: blendery, wyciskarki, kiełkowinicę i firmowe gadżety kuchenne. Do tego robi zakupy tylko u eko-producentów, w eko-sklepach, u eko-rolników i eko-mleczarzy i w ogóle jest eko i eko po wielokroć, i jak już kupuje, to... hurtowo. A to worek eko-buraków, a to dwie skrzynki eko-jarmużu, a to ciężarówka z różnymi dyniami. Przesadzam z tą ciężarówką, ale jak już kupuje, to wyłącznie duże ilości.

Pani wydaje swoje kulinarne książki, odżywia się bardzo zdrowo i szuka rozwiązań dla swojego alergicznego dziecka. Przepisy, jak sama Pani Olga przyznaje, są publikowane dopiero kiedy danie jest dobrze sprawdzone. Wszystko co pojawia się na stronie, jest dokładnie tagowane. Można wyszukiwać i w działach i hasłowo, i w rodzajach diet: bezglutenowa, bez soli, bez mleka i jaj. Pani robi to zawodowo, i jest to zarówno komplement, jak i prawda.

 

Jadłonomia.pl

"Jadłonomia to blog z roślinnymi przepisami, gdzie w roli głównej występują bulwy, korzenie, liście i inne chwasty", jak pisze jego autorka - Pani Marta. To następna "zawodowa" kulinarna blogerka. Zdjęcia są takie, że na głodzie nie radzę przeglądać, a czytając, nie ma się wątpliwości, że wykonanie dania będzie drogą przez mękę. Czytając Jadłonomię żałuje się, że przez tę emigrację nie można wziąć udziału w warsztatach, które Pani prowadzi. Obfite fotorelacje po każdym spotkaniu i gotowaniu publikowane są na Facebooku, a czytelników zazdrość lekko ściska. Absolutnie piękny inspirujący blog, a pierwsza książka kucharska pani Marty zaliczyła już trzeci dodruk.

 

erVegan.com

Blog wegański pana Eryka, z tabelami wartości odżywczych do każdego (w miarę możliwości) przepisu. Takie to, jak nadmienia Eryk, ma zboczenie zawodowe, bowiem studiuje dietetykę. Ja trafiłam niedawno na jego strony, przyciągnęły mnie jak zawsze zdjęcia, bo jestem wzrokowcem, albo... głodna byłam wtedy, albo jedno i drugie. W każdym razie, przepisy Eryka to nic trudnego, w końcu gotuje facet i opisuje konkretnie i fachowo. Nie sposób się zgubić, zawsze jest lista produktów, a pod nią szczegółowy przepis, jak zrobić z tego coś do jedzenia. A na końcu przepisu jeszcze mamy bonus. Dowiadujemy się z tabelki, jakie to zdrowe i mało kaloryczne. Czyli wszystko na wielki plus!

 

paleosmak.pl

W zakładce "Jak stałem się paleo" Grzegorz, autor strony, dokładnie opisuje swoje doświadczenia ze "zdrowym" odżywianiem polecanym przez główny nurt. "Wierzyłem mediom odnośnie «zdrowego» odżywiania, jadłem ciemne pieczywo, mało tłuszczu, mało jajek, tylko chude mięso, jednak nie widziałem, żeby te ograniczenia miały jakikolwiek pozytywny wpływ na mnie, a raczej sytuacja się pogarszała zamiast polepszać". Lubię Grzegorza, bo nasza historia jest dość podobna. Też dotarłam tu, gdzie jestem przez eksperymenty wykluczające różne pokarmy. Paleo-ludzie jedzą mięso i to całkiem sporo, więc polecam stronę wszystkim mięsożercom i jajożercom.

Na stronie Grzegorza można "utknąć" na bardzo długo. Zebrał sporo materiałów dotyczących na przykład paleo-higieny. Czyli jak uniknąć sklepowych chemikaliów i umyć zęby? Jak zrobić szampon? A może nawet domowy dezodorant? Czy paleo jest dla dzieci, co jeść, i jakie będą efekty tego sposobu odżywiania? Dlaczego przy ADHD, autyzmie i zespole Aspergera bezcukrowa dieta przynosi efekty?

Dziś zupa z batata Eryka z ErVegan.com (porcja: tylko 142 kalorie :)

Składniki na około 1,5 l zupy:
> 1 większy batat (około 400-500 g)
> 1 por (biała i jasnozielona część)
> 1 marchew
> 1 ząbek czosnku
> odrobina oliwy z oliwek
> 2-3 łyżki masła orzechowego (najlepsze będzie to bez dodatku soli)
> 2 cm świeżego imbiru, startego na tarce
> 1,5 l warzywnego bulionu
> kilka szczypt papryki (ostrej bądź słodkiej)
> sól, pieprz

  1. Czosnek obierz i posiekaj go wraz z porem, a następnie podsmaż w dużym garnku na rozgrzanej oliwie aż por zmięknie.

  2. Dodaj pokrojonego w kostkę batata i marchew (nie obieram, porządnie szoruję). Dodaj odrobinę soli oraz pieprzu, dusząc przez kilka minut.

  3. Zalej bulionem warzywnym i gotuj wszystko na średnim ogniu, aż batat i marchew będą miękkie.

  4. Gdy warzywa będą gotowe, dodaj imbir i zmiksuj całość na gładki krem.

  5. Następnie dodaj masło orzechowe, wcześniej rozrabiając je w małej misce z odrobiną kremu - tak by masło dobrze się rozmieszało. Dopraw do smaku solą oraz pieprzem i papryką. Zajadaj z grzankami, np. (pieczonym) tofu, kiełkami bądź dobrym pieczywem. Smacznego!