Subiektyw Piotra Czerwińskiego

Kategorie: Publicystyka
Utworzone: czwartek, 30 kwietnia 2015 Autor: Piotr Czerwiński

W subiektywie Czerwińskiego, czyli opowieści dziwnej treści

Babcia w ciąży, czyli fiesta

Zamierzałem tradycyjnie zacząć od tego, że świat oszalał i dzieją się na nim niesamowite rzeczy, ale zamierzam rozpocząć nową tradycję zaczynania od tego, że już nie będę od tego zaczynał. Zresztą, podobno prawdziwego faceta poznaje się po tym, jak kończy, choć ja kończę adresem swojej strony w Internecie, to i nie umiem się wypowiedzieć czy to jakieś specjalnie mózgobijne osiąnięcie. A teraz przejdźmy do wiadomości.

Z własnego podwórka nadeszła wieść piorunująca: jednak będą opłaty za wodę. Pierwszych rachunkw należy się spodziewać między kwietniem, a czerwcem, czyli teraz. Należy się też spodziewać, że będzie z tego niezła zadyma, bo póki co, ludzie wychodzili z tej przyczyny na ulicę przed wejśćiem tych opłat, toteż zapewnie nie spoczną na laurach po ich wprowadzeniu. No trudno.

Inna wieść dużo mniej radosna, jest taka, że przez całe święta słońce swieciło jak najęte I nie przestało jeszcze przez tydzień, I wszyscy, którym opowiadam o legendarnej irlandzkiej pogodzie, a którzy przybyli akurat w te strony, uznali że najprawdopodobniej robiłem ich latami w balona, no bo przecież tutaj jest tak pięknie, a na drzewie nie drgnie nawet listek, a ja tu plotę legendy o deszczu padającym poziomo przez całe tygodnie i o wichurach bujających samochodami. No jakże tak można pociskać takie bajki.

Jeszcze inna wieść, tym razem całkiem dobra, jest taka, że wciąż jesteśmy popularni w polskich mediach; odwiedził mnie niedawno reporter polskiego "Newsweeka", z okazji obszernego materiału na temat irlandzkiej Polonii, opublikowanego w marcu, gdzie znalazł się i ustęp poświęcony mojej skromnej osobie, co mnie zasadniczo cieszy - jako wielki wielbiciel (po polsku zwany fanem) polskich pisarzy emigracyjnych, nie tylko sam zostałem polskim pisarzem emigracyjnym, ale nawet wspominają o mnie z tego powodu w prasowych publikacjach. Przy okazji odnalazłem w tekście dowcip, którego nie znałem, a który jest całkiem klawy, bo wynika z niego, że nie jest nam tu na tej Wyspie Skarbów aż tak bardzo źle: "Czym się różni E.T. od Polaka w Irlandii? E.T. mówi po angielsku i chce wracać do domu.".... pewnie powstał w dawnych czasach, bo z tego co słyszę dookoła siebie, już wszyscy się tego angielskiego jako tako nauczyli. Ale na wracanie im się faktycznie nie zbiera.

W sąsiednim Królestwie nie ustaje przedwyborcza fiesta, choć istnieje możliwość, że kiedy czytacie te słowa, będzie tam nie ustawała fiesta wtrakciewyborcza lub powyborcza, bo jak rozumiem w polityce tego typu napięcia są analogiczne z miesiączkowaniem. Zadaję sobie jadnakowoż pytanie na ile winą za te stresy zostaną obarczeni legendarni emigranci ze Wschodu Europy. Jak to dobrze, że nie jesteśmy emigrantami, tylko ekspatami. Patrząc na tysiące angielskich emigrantów, błądzących po świecie ze szczególnym uwzględnieniem Hiszpanii, tylko patrzeć jak ktoś stwierdzi, żę jest ich tam za dużo i że to niekoniecznie dobrze dla gospodarki.
Temat ten wydaje się nie dotyczyć rodziny królewskiej. Księżna Kate, Książę William i Książę George, pozując do zdjęć szykują się do kolejnej kampanii medialnej, tym razem chodzi o jeszcze jednego księcia, który ma się urodzić już wkrótce. Wielkiej radości z tego powodu wydaje się nie być końca, myślę że Pałac Buckingham jeszcze się postara, by fotoreporterzy brukowców mieli zajęcie przez lata. Rodzina królewska powinna za to dostać jakąś nagrodę tamtejszego stowarzyszenia dziennikarzy.
Skoro już jesteśmy w temacie dzieci, w Berlinie pewna 65-letnia kobieta, matka trzynaściorga i babcia siedmiorga, zaszła w ciążę i urodzi czworaczki. Jej najstarsze dziecko ma 44 lata i zamierza uczestniczyć w porodzie w roli filmowca. Próbowałem dociec kto jest ojcem, ale doczytałem się, że doszło do tego drogą sztucznego zapłodnienia. Ech ci Niemcy, oni to naprawdę potrafią zrobić coś z niczego.

No dobra, żartowałem tylko. Natomiast z zawodu szczęśliwa babcia jest nauczycielką angielskiego i rosyjskiego, chociiaż domniemam, że to nie miało zbyt wielkiego wpływu na jej rozmnożenie.

Tymczasem w Ameryce media doniosły, że Kim Kardashian miała oczyszczaną macicę, cokolwiek to znaczy. Dowiedziałem się też, że Keanu Reeves ma pięćdziesiąt lat, co mnie zasadniczo zaskoczyło, bo zawsze myślałem, że jest ode mnie młodszy. Natomiast francuski ruch oporu, pardon, francuskie związki zawodowe kotrolerów lotów, znowu planują swoje tradycyjne akcje protestacyjne, pozwalające spędzić kilka dodatkowych dni w ich kraju turystom czekającym na wstrzymany lot.

I to by było na tyle.

Cordialmente,

Piotrczerwinski.com