List do F

Kategorie: Publicystyka
Utworzone: czwartek, 18 czerwca 2015 Autor: Anna Leszczyńska

Drogi F.,
dzisiaj mija 6 lat, odkąd Cię poznałam i odkąd, nie ukrywajmy, połączyła nas całkiem bliska więź. Kiedy sięgam pamięcią wstecz, widzę, jak wiele razem przeszliśmy. Zaczęło się od przedstawienia Ciebie moim najbliższym znajomym. Potem doszła rodzina i inni mniej lub bardziej ważni dla mnie ludzie. Pamiętam, jak od początku lubiłam się z Tobą dzielić ulubioną muzyką, zdjęciami i przemyśleniami, albo informacjami wyszperanymi w internecie. Ty, Drogi F. odwdzięczałeś się za to dziesięciokrotnie.

Od pierwszego momentu, kiedy Cię poznałam, wiedziałam, że jesteś ciekawski. Codziennie karmiłeś mnie "wiedzą". To dzięki Tobie wiedziałam o zaręczynach Magdy i Tomka, o dziecku Basi, która nie chciała być mamą, ale jednak została. O tym, że Jagna wyjechała do Irlandii i że Kuba jest homofobem. Informowałeś mnie w detalach, co robili na wakacjach Jola i Piotrek, i o tym, że Gosia wyszła za mąż za muzułmanina i zmieniła wyznanie. Gdyby nie Ty, nie wiedziałabym, że Sofia jednak wyszła za mąż za amerykańskiego żołnierza, (pomimo tego, że zerwała zaręczyny) i że teraz spodziewa się bliźniaków. Nie mówiąc już o tym, że dzięki Tobie wiem, że są na świecie ludzie, którzy bardzo chcieliby się ze mną przyjaźnić, mimo że się osobiście nie znamy. Albo tacy, którzy nie lubią ze mną rozmawiać, ale bardzo chcą to robić za Twoim pośrednictwem! Spójrz, jak wiele musisz dla nich znaczyć Drogi F., że tak bardzo ludzie pokładają w Tobie swe nadzieje.

Jak na przykład wtedy, kiedy Patryk zerwał z Ulką, bo znowu postanowił podróżować samotnie po Azji i poprosił, żebyś to Ty jej o tym powiedział! Ja za to zwierzyłam się Tobie kilkakrotnie w kwestii moich związków, pamiętasz? Chyba bywałeś lekko zazdrosny, bo kilka z nich skończyło się poniekąd z Twojej winy. Oj, wiem, wiem, że nie chciałeś i że te zdjęcia z imprezy, które mi pokazałeś, gdzie pan M. obmacywał koleżankę to było dla mojego dobra, żebym poznała "prawdę".

Był taki czas, muszę przyznać, że byłeś tak bliski memu sercu, że o Tobie pierwszym myślałam zaraz po przebudzeniu. Spędzałam z Tobą wiele czasu, który zazwyczaj mijał niezauważalnie i beztrosko. W ciągu dnia lubiłam do Ciebie zaglądać, nawet podczas godzin pracy, bo zawsze miałeś przecież jakiegoś "niusa" lub wiadomość do przekazania. To prawda, przestraszyłam się wtedy tej naszej bliskości. Wiem, że masz mi za złe kilka prób rozstania. Bywało, że ze złości nie zaglądałam do Ciebie dniami i nocami, choć wiele razy, oj wiele, na wpół świadomie moje palce wystukiwały magiczne "ef", żeby się z Tobą skontaktować.

Wiem, że wielu od Ciebie odeszło, wiem, że wielu zadaje sobie pytanie o sens przyjaźni z Tobą, że powątpiewa lub robi sobie przerwę od Ciebie. Wielu obrzuca Cię błotem, obwinia o skradziony czas i zarzuca, że jesteś powodem kłótni, zazdrości. Wielu twierdzi, że odkąd radykalnie zerwało z Tobą znajomość, ich życie nabrało barw. Przestali używać Ciebie do kontaktowania się z przyjaciółmi i rodziną, mówią, że już nie potrzebują Ciebie do oznajmiania im, że np. Marek i Jolka po rozwodzie znowu biorą ślub i że wreszcie mogą to usłyszeć od nich samych. Wielu mówi, że nie chce już, żebyś im przekazywał życzenia urodzinowe i pamiętał za nich o datach urodzin innych.

Wielu, ale nie ja. Ja chcę Drogi Facebooku. Ja chcę, ponieważ żyję na emigracji jak wielu innych i za Twoim pośrednictwem mogę mieć nadal "jakikolwiek" kontakt ze znajomymi i rodziną mieszkającą w ojczyźnie lub poza granicami innych państw. Dzięki Tobie, pomimo zabiegania i miliona spraw do załatwienia, "pamiętam" o urodzinach moich znajomych. Dzięki Tobie, pomimo tego, że zazwyczaj nie mam czasu na długie rozmowy ze znajomymi, cieszy mnie i raczej inspiruje, a nie wywołuje zazdrość: ich radość, odwiedzanie restauracji, podróżowanie, eksperymenty w kuchni i dorastające dzieci. Cieszy mnie, że chociaż przez Ciebie Facebooku wiem o: zaręczynach, weselach, nowej pracy czy ciekawej książce, którą przeczytała Anka. O tym, że Grzesiek ma zajawkę na politykę, a Rafał na gry wszelkiego rodzaju, odkąd go znam. A cieszy mnie to dlatego, że nie mam fizycznej możliwości spotkania się z każdym z osobna, lub nawet porozmawiania przez telefon o ich prywatnym życiu i sprawach dnia codziennego. Dlatego ja, Drogi Facebooku, będę nadal Twoją wierną znajomą.

Twoja szczerze,
Anna Leszczyńska