GRA POZORÓW

Kategorie: Publicystyka
Utworzone: piątek, 20 listopada 2015 Autor: Maciej Weber
Może jednak jak jest Wam ciężko i uwierzyliście, że „daliśmy radę", „czas na zmiany" i „wiozą torby z darami", to zaciśnijcie zęby, zewrzyjcie szeregi i nie rzucajcie tego, co udało się wypracować na obcej do niedawna ziemi.

"Wiozę torby z darami, w aucie z alufelgami. Portfel cały wypchany dolarami. A Ty całuj mnie, to taka piękna gra". I tak dalej, i tak dalej.

Tak właśnie kilka ładnych lat temu śpiewał Paweł Kukiz, całkiem nieźle znany i u nas. Niedawny kandydat na prezydenta, a od 25 października oficjalny poseł na polski Sejm. W starym kraju mieliśmy bowiem niedawno wybory. O ile to Państwa interesuje.

W maju bieżącego roku obywatele Irlandii stanęli przed jakże ważnym wyborem - od kiedy każdy z nich może zostać prezydentem i - co dla niektórych równie istotne - partnera jakiej płci może pojąć za męża lub żonę. Takie problemy miała Zielona Wyspa w rozpisanym referendum. Obywatele polscy mieli też referendum, ale problemy zgoła inne. W jakim wieku dzieci powinny rozpoczynać edukację szkolną, czy obniżyć wiek emerytalny i na doczepkę - czy polskie lasy powinny być nadal państwowe. Nad Wisłą te kwestie zbojkotowano, Dublin, Cork i okolice do swoich podeszły bardziej poważnie. Ajriszom powiedzieli, że jak chcą zmian, to niech się postarają. Polak jak chce zmian, to czeka aż to zrobią za niego. Dlatego, chociaż nie wierzy politykowi jak psu (co za porównanie - komu właściwie wierzyć, jak nie wiernemu zwierzęciu?), to woli zostawić to tym, którzy lubią taplać się w błocku.
Część z Was opuszczała Ojczyznę, kiedy 95 procent w głosowaniu zbierała jedynie słuszna partia. W Irlandii mamy koalicję Fine Gael z Labour, jakąś tam konkurencję i takie czy inne poglądy. W Polsce po władzę ruszyło dziewięć ugrupowań, a i to tylko dlatego, że niektóre połączyły siły. Inaczej liczba byłaby dwucyfrowa. To musi być piękne, gdy tak wielu próbuje tak wiele zrobić dla w sumie niewielu. Chyba, że mają inne intencje. Ale tego nikt przecież głośno nie powie.

Sporo z nas trafiło na Wyspę, kiedy sytuacja była już podobna do obecnej, a niejaki Donald Tusk (wiecie, że to obecny przewodniczący Rady Europejskiej?) jako premier polskiego rządu obiecywał, że zrobi "drugą Irlandię". Nie zdziwiliśmy się, że nie uwierzyliście i woleliście sprawdzić, jak to jest na miejscu. No to jak już żeście się przekonali, to co teraz powiecie? Znacie piosenkę "Kocham Cię jak Irlandię"? Super. Ale wiecie, że teraz w Polsce wszystko się zmieni? Wracajcie.

Wiecie, kto wygrał te wybory parlamentarne. Kukiza, który w tych prezydenckich w gronie Polonii na irlandzkiej ziemi zwyciężył, dostając ponad sześć tysięcy głosów, już zdążyliśmy wspomnieć. Ale wiecie też, czyje to hasło "Czas na zmiany"? Dobrze, to Prawo i Sprawiedliwość. To oni zgarnęli główną pulę. I wiecie, że ćwierć wieku po zmianie ustroju w nareszcie wykończyli komunę (pierwszy raz od czasu II wojny światowej do Sejmu nie dostała się lewica). Wy tu się Państwo męczycie - szorujecie gary, kopiecie doły, a tam skąd wyjechaliście mają teraz dawać po 500 zł na dziecko (proszę to sobie przeliczyć na funty) i jeszcze obniżą wiek emerytalny. W tym czasie w Dublinie, Cork, Limerick, Galway czy innym Waterford obiecują pieniądze na opłacenie rachunków. No popatrzcie sami, gdzie będzie lepiej już za chwilę? I za co lepiej się brać? Pamiętajmy, że robienie dzieci z pewnością jest znacznie bardziej przyjemne. I podobno jeszcze za tę przyjemność zapłacą. Pamiętajmy też, że to w zbożnym celu, a oba narody i kraje - polski oraz irlandzki - są przecież katolickie. Od teraz jeszcze bardziej. I pamiętajmy, że nie chodzi tylko o seks...

Niedawno zmarła 95-letnia Maureen O'Hara. Irlandzka aktorka, która kilkadziesiąt lat temu robiła karierę w Hollywood, grała m.in. u Johna Forda (notabene też Irlandczyka). Robiła karierę, ale z całym szacunkiem, jednak nie żyje. W warszawskich teatrach do dziś grywa 100-letnia Danuta Szaflarska, którą przodkowie podziwiali w "Zakazanych piosenkach", czyli pierwszym powojennym filmie. A pamiętacie niedawny mecz piłkarski Polski z Irlandią? Wygrali biało-czerwoni. Między innymi, bo mamy Lewandowskiego. Futbol to piękna gra, aktorstwo także i tu Polska górą, jednak pod względem iluzji nic nie równa się z polityką. No, bo to tak ładnie wygląda, że w tej Polsce będzie lepiej. A, też był taki film. Nazywał się "Crying game", w polskich kinach leciał jako "Gra pozorów". Nawiasem mówiąc, zmajstrował go Neil Jordan, kolejny znany Irlandczyk.

Może jednak jak jest Wam ciężko i uwierzyliście, że "daliśmy radę", "czas na zmiany" i "wiozą torby z darami", to zaciśnijcie zęby, zewrzyjcie szeregi i nie rzucajcie tego, co udało się wypracować na obcej do niedawna ziemi. W polskiej piłce klubowej sprzed lat mniej więcej dwudziestu funkcjonowało powiedzenie, że "nikt nie da ci tyle, ile obiecał prezes Widzewa". Nowa polska władza na drodze do niej obiecała tyle, że jakby miało się spełnić, to trzeba by było chyba sprzedać z pół Polski i prawie całą Irlandię.

No więc, nawet jeżeli kilkaset lub kilka tysięcy znaków temu pisałem, żebyście wracali, to może jednak się zastanówcie i nie wierzcie byle komu, z byle nawet ważnego powodu. Polityka to piękna gra, ale raczej tylko dla uczestników. Jest taki dowcip, jak to trzech gości w różnym wieku siedzi na bezludnej wyspie i zastanawiają się, co mają robić. Przez lornetkę widzą, jak na sąsiedniej wyspie atrakcyjna dziewczyna kusząco pręży się pod palmami. "Płyniemy" - krzyczy najmłodszy. "Spokojnie, zbudujmy najpierw tratwę" - chłodzi emocje średni. Najstarszy natomiast, czyli najbardziej doświadczony i najlepiej znający życie mówi: "Stąd też dobrze widać".
Maciej Weber

fot. natemat.pl