Aleksytymia

Utworzone: środa, 4 lipca 2012 Autor: Ewelina Mucha

Aleksytymia - czyli o tych, co mają "serce z lodu"

Czasami mówimy o niektórych ludziach, że mają "serce z lodu". I nie mowa teraz o ludziach złych, psychopatach czy sprawcach przemocy. Problem dotyczy osób ,które niezdolne są do rozpoznawania i nazywania własnych emocji, rozumienia ich i komunikowania innym. Tak właśnie objawia się aleksytymia. Aleksytymik nie ma dostępu do swojego wnętrza. Nie może więc też wpuścić do nich innych. Niektórzy powiedzą, że "dobrze takim ludziom" - nie czują smutku, lęku. Emocje są jednak jak sól nadająca życiu smak. Choć kiedy spotykają nas trudne doświadczenia, mamy chwile, że wolelibyśmy nie czuć, nawet te negatywne emocje mają swoją funkcję - smutek informuje o złej kondycji naszego życia i motywuje do zmian, złość chroni przed złem doznawanym ze strony innych.

Czy emocji można nie posiadać?

Aleksytymia (od gr. a - brak, lexis - słowo, thymos - emocja) oznacza brak emocji. Jednak w organizmie każdego człowieka występują procesy emocjonalne- w postaci pobudzenia fizjologicznego. U aleksytymików emocje pozostają wyłącznie w ciele, psychika ich "nie widzi". Aleksytymia jest jak odłamek diabelskiego lustra z bajki o "Królowej śniegu". Podobnie jak Kaj z odłamkiem w oku, aleksytymik nie dostrzega dobra i smaku życia. Jest nieszczęśliwy, oddzielony krzywym zwierciadłem, które sprawia, że przyjmuje to, co widzi, za rzeczywistość.
Aleksytymia to emocjonalna ślepota i brak świadomości tej ślepoty. Dla osób z aleksytymią mówienie o emocjach, to jak mówienie o UFO - skąd mam wiedzieć czy istnieje, skoro nie widziałem? Aleksytymik nie ma dostępu do emocji. Nie potrafi ich nazwać czy odróżnić. Jest w stanie powiedzieć, że czuje zadowolenie lub niezadowolenie, ale nazwanie tego, co odczuwa strachem, wstydem czy żalem nie jest w jego przypadku możliwe. Taka osoba odczuwa pobudzenie emocjonalne, ale nie umie go określić ani kontrolować. Idąc do nowej pracy nie da sobie wmówić, że odczuwa stres. "Tak, pocą mi się dłonie, drżą łydki, rumieniec oblewa policzki - musiałem wypić za dużo kawy". Emocje nie informują aleksytymika o jego własnym stanie. Jako, że boimy się tego, czego nie znamy, aleksytymicy obawiają się, że emocje wymkną im się spod kontroli. Ich życiem kieruje logika. "Wszyscy kłamią, a miłość, bliskość i oddanie to iluzja" - może myśleć aleksytymik, dlatego jest nieszczęśliwy i samotny. Jeśli pozwoli sobie na "chwilę słabości", starannie ją tuszuje: agresją, ironią, albo racjonalizmem. Aleksytymik cierpi i cierpią z nim inni.

Czy przyczyna wojny damsko- męskiej?

Na aleksytymię cierpią w większości mężczyźni. Możliwe, że u kobiet ta dolegliwość nie jest rozpoznawana, gdyż mężczyźni nie dostrzegają łatwo problemu partnerki, uznając, że jej ograniczona wylewność to nawet zaleta. Niejednokrotnie słyszymy narzekanie na partnera,, iż wieje od niego i lekceważąco mówi o "humorach" i "wymysłach" kobiety. Czy to aleksytymia? Tak może być. Aleksytymia utrudnia bliskie kontakty. Emocje budują bliskość między ludźmi i służą do komunikacji. Gdy nie są wyrażane, w relacji dominuje chłód. Sami aleksytymicy czują się często wyobcowani. Nie potrafią czytać emocji innych. Mogą dzięki obserwacji nauczyć się pewnych schematów zachować społecznych i uśmiechać się wtedy, kiedy trzeba, wyrażać sympatię i zainteresowanie, ale brak im jednak go, co jest podstawą empatii - umiejętności wczucia się w sytuację drugiego człowieka. Dlatego aleksytymik jest trudnym partnerem.

Samotność

Jak na ironię, aleksytymicy doświadczają negatywnych emocji częściej niż inni. Jako, że nie mają w nich wglądu powoduje szukania przyczyn w świecie zewnętrznym. Za to, co dzieje się z nim i jego życiem, aleksytymik obwinia wszystkich oprócz siebie. Dlatego życie z aleksytymikiem nie jest łatwe. Ale potrzebuje on pomocy, gdyż nie znając uczuć, nie potrafi sobie z nimi radzić. Dopóki jego życie jest poukładane, odnosi sukcesy, rady innych aleksytymik przyjmuje z lekceważeniem. Często niestety do pierwszej porażki. Negatywne emocje zalegają i nawarstwiają się, dlatego aleksytymikowi szczególnie zagraża depresja, nałogi, a nawet psychoz i agresji. Często też problemy aleksytymika pojawiają się w chorobach somatycznych: atopiach, alergiach i innych. Brak motywacji, entuzjazmu i nadziei sprawia, że poukładany dotąd świat rozpada się na kawałki. Niestety, trudno się przebić przez jego pancerz i przekonać takiego człowieka, że jest mu niezbędna pomoc.

Jak pomóc?

Nie ma wątpliwości, że aleksytymia jest stanem niepożądanym. Nie należy utożsamiać jej z ograniczonym poziomem empatii, przydatnym na przykład w zawodzie chirurga urazowego (który musi uodpornić się na odczucia pacjentów, żeby móc im pomagać) lub grabarza. To cierpienie, które nie zna ujścia i nie chce dać sobie pomóc. Podobnie jak w bajce o Królowej Śniegu uleczyć może tylko relacja i bliskość. Miłość bliskich okazuje się zwykle niewystarczająca, gdyż ich zaangażowanie w tak trudną relację niszczy ich i wypala. W rolę Gerdy powinien zatem wejść psychoterapeuta, który staje się nauczycielem w świecie emocji. Okazuje się, że jeśli przebijemy się przez pancerz aleksytymika, są duże szanse na poprawę.