reklama

Jedz zdrowo zawsze nie od święta

Środa, 30 Lipiec 2014

Każda zmiana zaczyna się w głowie, aby jednak nastąpiła, potrzeba bardzo ważnych elementów - pokory i poczucia odpowiedzialności za samego siebie. Czemu pokora? Spuśćmy głowę i przyznajmy szczerze, że nasze odżywianie to droga na skróty. Jest łatwe i szybkie z powodu: braku czasu, lenistwa, argumentu, że "wszyscy tak robią" oraz braku refleksji nad reklamową papką z cyklu "musisz to mieć, musisz to zjeść".

Z moich obserwacji wynika, że trwała zmiana sposobu myślenia o żywieniu następuje niezwykle rzadko. Najczęściej są to drastyczne i nagłe, krótkotrwałe okresy "diet" lub drastycznych głodówek, a potem powrotu do starych nawyków. Mnie samą owa metanoja (gr. "przemiana umysłu") dopadła dopiero pod koniec czwartej dekady życia, po przerobieniu tryliarda diet, po których wracałam do złych, szkodzących nawyków żywieniowych.
Najczęściej stosujemy dietę, by zbić wagę. Nadwaga i otyłość (w Irlandii 23% społeczeństwa jest otyłe) prowadzą do zaburzenia wszystkich układów człowieka, a dodatkowo otyłości często towarzyszą problemy natury emocjonalnej. I tu koło się zamyka, bo nieustannie jesteśmy epatowani wizerunkami superzgrabnych osób w reklamach czy w prasie. I zaczynamy się zastanawiać, czy modele i celebryci reklamujący zupki w proszku albo aktorzy jedzący batonika w telewizji lub lody na bilbordzie, rzeczywiście jedzą to samo, co my? A jeśli tak, czemu nie wyglądają tak jak my? Czy to predyspozycje rodzinne? Czy może siedzący tryb życia? O co tu chodzi?

Czas na przemyślenie, Drogi Czytelniku

Niedługo minie rok od chwili, kiedy wraz z całą rodziną staliśmy się bezglutenowi. Nie był to przymus medyczny, a świadomy wybór. Popełniliśmy kilka błędów, nie mieliśmy bowiem żadnych wytycznych czy konsultantów. Musiało nam wystarczyć czytanie etykiet i zastępowanie pszenicy innymi produktami. Przekonanie dzieciaków do bezglutenowych posiłków było prawdziwym wyzwaniem. Gimnazjalista się buntował, bo w tym wieku nikt nie chce się wyróżniać, nikt nie chce zostać "freakiem", który zamiast frytek i hamburgera na lunch zjada jakieś bezglutenowe dziwactwa.

Przez pewien czas sprawdzaliśmy na sobie, co i komu służy, a co nie. Zdecydowanie na zdrowie wyszło odrzucenie żywności przetworzonej - gotowych miksów jogurtowych, serków, kostek rosołowych, produktów w puszkach, półproduktów z zamrażarek. Rezygnacja z glutenu zaowocowała poprawą kondycji, uodpornieniem na infekcje, wyrównaniem ciśnienia, cofnięciem się zwyrodnień stawów, osłabieniem objawów astmy, regulacją trawienia, uszczelnieniem jelit. A przecież tak naprawdę nie zrobiliśmy nic nowego. Nastąpił po prostu powrót do naturalnej obróbki jedzenia.

Warto pamiętać, że przez tysiące lat jedynymi miejscami przetwarzania produktów spożywczych było pole oraz kuchnia, gdzie żywność trafiała prosto z pola. W kuchni żywność przetwarzano wyłącznie naturalnymi metodami - gotowanie, smażenie, pieczenie, kiszenie, suszenie. Latem i jesienią jemy sezonowe warzywa i owoce, zimą - dużo kiszonek i zup ze strączkami. Za domem pojawiły się pomidory i donice z ziołami, mamy tam też własną sałatę i rzodkiewkę, bo przecież nie ma większej rebelii, niż samodzielna hodowla.
Na przełomie wieków XIX i XX znano około 700 jednostek chorobowych, a sto lat później było ich już ponad 10 tysięcy. W USA, najbogatszym państwie świata, nie rodzi się już żaden zdrowy noworodek, choroby dziedziczy się i chorują coraz młodsze dzieci. Toksyczne środowisko, masa szczepionek, otoczenie nas wszędobylską chemią i plastikiem, nasączenie naszego jedzenia hormonami oraz propagowanie hormonalnych terapii "dla urody", "dla wygody i rekreacji" i "dla zdrowia erotycznego". Czy to naturalne? Czy to ekologiczne? Ludzkość zbłądziła lub celowo jest kierowana na drogę chorób fizycznych i beznadziei, czyli chorób ducha. Proponuję to przemyśleć przy szklance wody z cytryną lub z łyżką octu jabłkowego.

A na koniec, kilka sposobów na lody, a w zasadzie sorbety bez żadnych trujących syropów glukozowo-fruktozowych i barwników.
1. Bananowe: obrać i zamrozić banany. Zamrożone owoce zmiksować w blenderze (musi być mocny, można dodać jednego banana niezamrożonego).
2. Wieloowocowe: zmiksować zamrożone truskawki, banany, maliny lub dowolne sezonowe owoce (brzoskwinie, mango, nektarynki, śliwki). Można dodać trochę mleka kokosowego.
3. Jabłkowe: zmiksować zamrożone jabłka z garścią mięty. Jeśli blender nie jest zbyt silny, dodać ciut mleka kokosowego lub pokrojonego banana.
4. Rabarbarowe: rozgotować rabarbar i dosłodzić do smaku. Wystudzony zmiksować na pulpę. Zamrozić w kostkarce. Zmiksować z bananami silnym blenderem.
5. Kostki lodu zmiksować z sokiem z ulubionych cytrusów.

W takich sorbetach rewelacyjnie sprawdza się również awokado. A dosładzać polecam cukrem brązowym, trzcinowym lub miodem. Smacznego!

Najnowszy numer
Wrzesień 2020 (128)
reklama
Pogoda
booked.net
Waluty