ŚPIEWAM O POLSKICH SPRAWACH . Rozmowa z Sidneyem Polakiem

Utworzone: środa, 18 września 2019

Granie dla Polaków za granicą jest bardzo fajne - mówi Sidney Polak, który wykona dla nas utwory z nowej płyty, ale także klasyki - "Otwieram wino" czy "Chomiczówkę".

Wokalista, perkusista, autor tekstów, muzyk i kompozytor, a także producent muzyczny, inżynier dźwięku. Perkusista zespołu T. Love, którego członkiem jest od roku 1990. Od 2002 r. równolegle prowadzi działalność solową. Jako dziennikarz związany był ze stacją radiową Roxy FM, w której prowadził autorską audycję "Piątek w Sidney".

Występy dla Polonii różnią się od tych dla krajowej publiczności?
Zdecydowanie. Granie dla Polaków za granicą jest bardzo fajne. Spotyka się ludzi spragnionych polskości, dla których koncert to często okazja do spotkania dawno niewidzianych przyjaciół. W tym roku, w marcu, byłem w Australii. Koncerty odbywały się w raczej kameralnych warunkach, dla 100-150 ludzi, ale było bardzo przyjemnie. Moja twórczość nie jest międzynarodowa. Śpiewam o polskich sprawach. Ludzie mogą przyjść i dowiedzieć się, co u nas słychać.

Rzadko nagrywasz płyty solowe. Dlaczego?
Poświęcałem dużo czasu i energii T. Love, nie było czasu. Z płytą zadebiutowałem w roku 2004. Następne płyty pojawiały się w latach 2009 i 2018. Rzadko, ale to się zmieni w sytuacji, kiedy T. Love stanęło. Jest czas pracować i nowa płyta powinna się pojawić niedługo.

Płyta z roku 2004 została nominowana do sześciu Fryderyków.

Trzy Fryderyki dostała - dla mnie jako autora i kompozytora oraz za najlepszy album w kategorii muzyki alternatywnej. Zdaję sobie sprawę, że to były inne czasy, inna publiczność. Wszystko się zmienia i dzisiejsza młodzież niekoniecznie musi mnie znać. Moją publiczność określiłbym raczej jako plus 25. Ja już jestem czterdziestolatkiem. Jako muzyk T. Love jestem bardzo doświadczony, ale jako solowy wykonawca czuję się prawie jak debiutant. Sporo przede mną.

Płyta sprzed roku jako bonus prezentowała utwór "Ajrisz", będąc częścią pewnego projektu.
Projekt zakładał covery T. Love przygotowane przez inne zespoły. Wziąłem w tym udział jako Sidney Polak. Jestem kompozytorem tego utworu, chciałem zaśpiewać inaczej niż robi to Muniek Staszczyk. Swoją wersję, trochę szybszą, ze swoją melodią. I to się udało.

Co daje większą satysfakcję - bycie częścią zespołu, czy twórczość indywidualna? Typujemy, że bardziej to drugie.
T. Love to zespół rockandrollowy. Dwie gitary, bębny, bas, klawisze. Ja zwróciłem się w stronę reggae, folku i hip hopu. U mnie więcej jest bitu, sampli i innych nowoczesnych brzmień. Nie jestem hip hopowcem, ale moja deklamacja trochę może z tym się kojarzyć. Raczej nie nagrywam utworów, w których podstawą jest gitara, choć to też się zmienia. Podstawą nowego singla "Byłem tam!" jest gitarowy riff.

Skąd wziął się Twój artystyczny pseudonim? Nie wszyscy kojarzą, że był taki znany amerykański reżyser- Sydney Pollack.
Wcześniej funkcjonowałem po prostu jako Polak. Na jednej z płyt T. Love mieliśmy zostać podpisani ksywkami. Podczas jednego z koncertów Muniek powiedział, że za perkusją siedzi Sidney Polak. W 2002 r., kiedy zaczynałem działalność solową, zastanawiałem się, jak się nazwać i postanowiłem, że niczego nie będę wymyślać na siłę. Miałem później śmieszną sytuację - taki czarny humor - jak Sydney Pollack umarł, to zadzwonił znajomy i zapytał, czy u mnie wszystko w porządku.

Znałeś twórczość tego reżysera?
Jasne. W moim pokoleniu to się oglądało: "Pożegnanie z Afryką", "Tootsie" czy też "Tłumaczkę". Jasne, że nie jest to Woody Allen, twórczość komercyjna. Nie do końca to mi się podobało, ale na pewno nie jest tak, jak napisano w Wikipedii, że nie lubię filmów Sydneya Pollacka. Zresztą, oni się przyjaźnili. Byli kolegami z Brooklynu. Pollack był Żydem pochodzenia czeskiego. Urodził się chyba w Europie, ale to musielibyśmy sprawdzić.

Czego możemy się spodziewać podczas koncertów? Same nowości, czy będzie także klasyka?
Na pewno będą "Otwieram wino" i "Chomiczówka". Poza tym utwory z pierwszej i trzeciej płyty. Z drugiej też coś się pojawi. Jeżeli chodzi o tytuły, to także m.in. "Korek" czy nowa wersja "Ajrisz".

Chomiczówka to miejsce w Warszawie, które uhonorowałeś jednym ze swoich najbardziej znanych utworów.
Mieszkałem później w wielu miejscach, m.in. w Legionowie. Ale Chomiczówka na Bielanach to faktycznie miejsce szczególne. Chciałbym bardzo podziękować burmistrzowi Bielan, że na 15-lecie mojej piosenki o Chomiczówce 24 sierpnia zorganizowany został mój koncert plenerowy. W tym roku mam zresztą dużo koncertów. Graliśmy w Ostródzie, Bielawie, Jarocinie i przede wszystkim na Pol'and'Rock Festival. Do tego dużo imprez plenerowych. Dzieje się sporo.

Sidney Polak wystąpi w Dublinie już 6 października

Bilety są dostępne na www.koncerty.ie