reklama

40. rocznica śmierci Phila Lynotta. The Boy Is (Still) In Dublin

Piątek, 23 Styczeń 2026

Są artyści, którzy umierają – fizycznie odchodzą – ale nigdy nie znikają z ukochanego miasta, z pamięci, z dźwięków unoszących się nad brukiem ulic. Phil Lynott jest właśnie taki.

Czterdzieści lat po jego śmierci wciąż można odnieść wrażenie, że zaraz wyjdzie zza rogu Grafton Street: z basem przewieszonym przez ramię, z uśmiechem i tym charakterystycznym spojrzeniem człowieka, który wiedział, że muzyka jest jego losem.

Na przełomie lat 70. i 80. XX wieku Phil Lynott był gwiazdą absolutną – wokalistą, basistą, tekściarzem i liderem Thin Lizzy, ale też poetą, który rockową energię potrafił zamieniać w literacką metaforę.

Urodził się 20 sierpnia 1949 roku w Birmingham jako syn brazylijskiego marynarza i Irlandki, Filomeny Lynott. To właśnie ona – silna, samotna i dumna – odegrała w jego życiu rolę fundamentalną. Dopiero po latach Phil dowiedział się o przyrodnim rodzeństwie oddanym do adopcji. Filomena opisała tę historię w poruszającej książce My Boy – jednej z najbardziej intymnych opowieści o relacji matki i syna w świecie rocka.

W połowie lat 50. XX wieku Phil wrócił z matką do Dublina. Dorastał w dzielnicy Crumlin, w domu dziadków. Śpiewał od dziecka, muzykę chłonął instynktownie, choć paradoksalnie na gitarze nauczył się grać dopiero jako niemal dwudziestolatek, a na basie – jeszcze później. Nie przeszkodziło mu to jednak już w wieku szesnastu lat założyć pierwszego zespołu Black Eagles. Jego absolutnym idolem był Jimi Hendrix – tak wielkim, że Phil oddał mu hołd nagraniem Song for Jimi.

Narodziny muzycznej legendy Thin Lizzy

Thin Lizzy narodziło się w Dublinie pod koniec 1969 roku. Początki były trudne: pierwsze single przechodziły bez echa, a debiutancki album z 1971 roku został właściwie przemilczany. Dopiero folkowa Whiskey in the Jar, nagrana wbrew intuicji Lynotta i z wieloma oporami, zmieniła wszystko. Z piosenki, której Phil niemal nie chciał, narodził się przebój otwierający zespołowi drzwi do świata.

Lata 1976–1979 to czas pełnego spełnienia – albumy Jailbreak, Johnny the Fox, Bad Reputation i wreszcie Black Rose: A Rock Legend. To wtedy powstał hymn The Boys Are Back in Town i to wtedy Thin Lizzy osiągnęli status legendy.

Nierozerwalnie z tą historią związany jest Gary Moore – przyjaciel, brat w muzyce, duchowy bliźniak Lynotta. Ich relacja była burzliwa, ale prawdziwa. Moore wracał do Thin Lizzy zawsze wtedy, gdy Phil go potrzebował, i odchodził, gdy nie potrafił patrzeć na autodestrukcję przyjaciela.

Poetyckie dziedzictwo: Songs for While I’m Away i Phillip

Phil Lynott był jednak kimś więcej niż tylko liderem rockowej kapeli. Wydał dwa solowe albumy: Solo in Soho (1980), pełen miejskiej melancholii i artystycznej odwagi, oraz The Philip Lynott Album (1982), z kultowym dziś Old Town. Równolegle ukazały się dwa tomy jego poezji: Songs for While I’m Away oraz Phillip. To w nich najpełniej widać wrażliwość Lynotta – człowieka rozdartego między sławą a samotnością, między Dublinem a światem. Oba zbiory wydano wspólnie w 1997 roku, ze wstępem legendarnego Johna Peela.

Ostatnie lata i tragiczny koniec

Od 1978 roku narkotyki zaczęły przejmować kontrolę nad jego życiem. Rodzina się rozpadła, przyjaciele odchodzili. Został właściwie tylko Gary Moore, który do końca wierzył, że muzyka może jeszcze ocalić Phila. Ostatnie koncerty zagrali razem we wrześniu 1985 roku. Kilka miesięcy później, 4 stycznia 1986 roku, Phil Lynott zmarł. Miał zaledwie 36 lat.

Dublin zatrzymał się wtedy na chwilę. Grafton Street utonęła w kwiatach, O’Connell Street – w zniczach. Phil został pochowany na cmentarzu St. Fintan’s w dublińskim Sutton.

Kilka lat później miasto oddało mu hołd w sposób szczególny – poprzez odsłonięcie pomnika Phila Lynotta przy Grafton Street, w sierpniu 2005 roku. Byłem świadkiem chwili, w której odlany w brązie Phil stanął na swojej ulicy na zawsze. Właśnie wtedy poznałem Gary’ego Moore’a – cichego, skupionego. Miałem wrażenie, że wciąż grał z Philem w myślach. Widziałem też Filomenę Lynott, matkę artysty, autorkę książki My Boy. Jej obecność miała w sobie godność i ból, ale też dumę z muzycznej i kulturowej spuścizny syna, zawartej w słowach:

To był mój syn, ale należy do was wszystkich.
Dziś Phil Lynott jest wszędzie obecny w Dublinie: na muralach, w muzyce ulicznych grajków, w opowieściach starszych bywalców pubów. Był pierwszym Irlandczykiem, który wyniósł rock z tej wyspy na światowe sceny. I choć odszedł czterdzieści lat temu, wciąż ma się wrażenie, że The Boy Is Still in Dublin.

W 2011 roku miałem okazję wykonać zdjęcia podczas wystawy The Philip Lynott Exhibition w Stephen’s Green Shopping Centre w Dublinie. Ekspozycja spotkała się z ogromnym uznaniem zarówno fanów, jak i przyjaciół legendarnego lidera Thin Lizzy. Frank Murray, były menedżer zespołu, nazwał ją „wspaniałą wystawą”, która „przerosła jego oczekiwania”. Od momentu otwarcia przez Filomenę Lynott 3 marca, fani z całego świata tłumnie odwiedzali to miejsce, by poznać historię Phila Lynotta.

Tomasz Wybranowski
Fotografie z wystawy pisma Hot Press – Boy Is Back in Town.
Fot. T. Wybranowski