Długość (żucia) ma znaczenie

Kategorie: Zdrowie
Utworzone: piątek, 31 lipca 2015 Autor: Agnieszka Gregorczyk

Odżywianie to nasz obowiązek. To przecież forma dbania o siebie. Dlaczego jednak masz dolegliwości gastryczne, skoro jesz zdrowe, organiczne, nieprzetworzone jedzenie, a posiłki spożywasz o stałych porach? W warunkach nielaboratoryjnych możemy dość łatwo ocenić, czy nasz organizm produkuje wystarczającą ilość enzymów chociażby w jamie ustnej.

Dokuczają Ci niestrawność (uczucie zalegania jedzenia w żołądku), wzdęcia, gazy, uczucie przepełnienia, tłuste stolce i niestrawiony pokarm, zaparcia, zgaga? Zatem zróbmy na początek mały test - przy najbliższym obiedzie policz, ile razy przeżuwasz pokarm, zanim go przełkniesz. Przynajmniej 30? Jesteś wyjątkiem godnym naśladowania! Mniej niż 20? Czytaj dalej.

Rozwój cywilizacji i towarzyszący mu wzrost tempa życia, ale także coraz większy udział żywności przetworzonej w codziennej diecie, sprawiają, że jemy zbyt szybko. Przeżuwamy niedbale, przełykamy wielkie porcje pokarmu i wpychamy do ust porcję za porcją. Tymczasem dokładne żucie pokarmu, mieszanie ze śliną i powolne przełykanie ułatwiają wstępne trawienie węglowodanów, które zachodzi już w ustach.
Trawienie to rozkład chemiczny i mechaniczny produktu na tak małe cząsteczki, by mogły one zostać wchłonięte przez komórki jelita cienkiego. Zaczyna się ono w jamie ustnej. Ślinianki wydzielają ślinę, która zawiera amylazę oraz lipazę ślinową. Pierwsza rozrywa długie łańcuchy cukrowców na krótsze, natomiast druga wpływa na tłuszcz pochodzenia mlecznego. W jamie ustnej dochodzi również do trawienia mechanicznego przez żucie pokarmu. Ten proces umożliwia łatwy dostęp enzymom do substratów w dalszych częściach trawienia.

Jeżeli pokarm w jamie ustnej nie zostanie dostatecznie przeżuty, wtedy cały ciężar trawienia spada na amylazę trzustkową, co może doprowadzić do poważniejszych schorzeń. Jedząc wolno, jemy mniej, a ośrodek sytości w mózgu działa z opóźnieniem. Czujemy sytość w kilka do kilkunastu minut po spożyciu posiłku. Gdy jemy wolno, mózg ma czas, aby poinformować nas o tym, że się najedliśmy, zanim zjemy więcej niż potrzebujemy.

Poprawiamy trawienie - gryząc pokarm o wiele dokładniej, przyśpieszamy procesy trawienia. Duże kawałki pokarmu nie zalegają przez długi czas w żołądku. Nie zachodzą w nim procesy fermentacyjne, które mogą wywoływać wzdęcia, ale też inne groźne dla zdrowia dolegliwości. Rozkoszujemy się jedzeniem - dzięki długiemu żuciu możemy w pełni wydobyć smak pożywienia i nasycić się nim. Zatem jak jeść wolniej? Przede wszystkim myśl o tym, co robisz, nie zajmuj się niczym innym. Nawyk szybkiego jedzenia będzie się uruchamiał, kiedy przestaniesz myśleć o jedzeniu.

Z domowego doświadczenia podpowiem pomysł z maleńką klepsydrą. Stawialiśmy ją przed mega-super-szybko-łykającym dzieckiem. Było sporo śmiechu, ale wyzwanie zostało przyjęte i z czasem nawyk żucia jedzenia wszedł w krew. Można oczywiście liczyć ile razy przeżuwasz każdy kęs, ale niech z czasem wolne jedzenie stanie się zdrowym, normalnym nawykiem. Badania podpowiadają, że 20-30 razy to minimalna ilość poruszania żuchwą przy każdym kęsie. Pokarm jest wtedy dobrze rozdrobniony, łatwo się trawi oraz wchłania. Ważne też, by jeść po jednym kęsie - bierz do ust następny, gdy poprzedni jest już całkowicie przeżuty i połknięty. Wkładaj do ust małe porcje, aby łatwo było je przeżuwać.

Staraj się unikać popijania między kęsami. Pokarm powinien przez żucie i mieszanie ze śliną przybrać konsystencję łatwą do przełykania. Picie płynów w czasie posiłku powoduje rozcieńczanie soków żołądkowych i skutkuje zaburzeniami procesów trawiennych. Nawyk picia płynów w czasie posiłku prowadzi do powstawania gazów, wzdęć i zaparć. Aby przyzwyczaić się do braku płynów w czasie posiłku (gdy odczuwamy suchość w ustach), należy w jego trakcie przepłukiwać usta. Unikanie picia podczas jedzenia jest szczególnie ważne dla osób z nadwagą, bo waga zacznie wracać do normy. Podczas "suchego" jedzenia zjemy mniej, czyli po prostu dostarczymy organizmowi mniej kalorii.

Na koniec coś dobrego i pięknie prezentującego się na stole:

Pieczony kalafior z sosem tahini (pasta sezamowa)
Składniki: 1 kalafior, 1-2 łyżki oleju roślinnego, spora szczypta soli
Sos: 1/4 szklanki tahini, 3-4 łyżki wody, 2 łyżki soku z cytryny, 1/2 łyżeczki kuminu, 1/4 łyżeczki kolendry, 1/4 łyżeczki pasty z czosnku, sól i czarny pieprz
Piekarnik rozgrzać do 200 stopni. Kalafiora pozbawić liści i dokładnie owinąć w papier lub folię do pieczenia. Wsunąć do gorącego piekarnika i piec przez 30-45 minut.
Po upływie tego czasu wyjąć go na chwilę, rozwinąć i obsypać połową łyżeczki soli, wsypując ją między różyczki kalafiora. Z powrotem wsunąć do piekarnika na 30-45 minut. Po tym czasie kalafiora rozwinąć, dosolić kolejną połową łyżeczki soli, również pieczołowicie wsypując ją między różyczki, a następnie posmarować kalafiora olejem (dobrze nada się do tego duży silikonowy pędzelek). Ponownie włożyć do piekarnika na 30-45 minut, czyli do czasu, aż się zarumieni.
W tym czasie w miseczce wymieszać wszystkie składniki sosu, doprawiając na koniec solą i pieprzem do smaku. Gwarancja nowych doznań smakowych murowana!

(przepis z www.jadlonomia.pl)