„KONWÓJ”, czyli wina i kara w innym wymiarze

Kategorie: Qltura
Utworzone: poniedziałek, 23 stycznia 2017

Do 26 stycznia na ekranach kin sieci Cineworld w całej Wielkiej Brytanii będzie można obejrzeć film "Konwój". To obraz polskiego więziennictwa przedstawiający współczesne problemy wymiaru sprawiedliwości. W rolach głównych występują Janusz Gajos oraz Robert Więckiewicz ze znakomitym udziałem Ireneusza Czopa, Przemysław Bluszcz, Łukasza Simlata, Doroty Kolak, Tomasza Ziętka i Agnieszki Żulewskiej. Reżyserem i scenarzystą filmu jest Maciej Żak.


W 2014 roku na podstawie "ustawy o bestiach" rozpoczęła się masowa amnestia, doprowadzająca do wypuszczenia na wolność ponad 100 niebezpiecznych przestępców. Każdego roku do społeczeństwa wracają niezresocjalizowani mordercy i gwałciciele. "Konwój" to ukazanie walki dobra ze złem, winy i kary, utartych schematów i nieobliczalnej rzeczywistości.

Droga do prawdy

Sierżant Zawada (Robert Więckiewicz) zmaga się ze swoimi osobistymi problemami. Ukrywa się przed światem, pragnąc jedynie przeżyć kolejny dzień. Pewnego dnia dostaje od kierującego aresztem śledczym dyrektora Nowackiego (Janusz Gajos) nowe i odpowiedzialne zadanie - zostaje dowódcą konwoju transportującego więźnia do szpitala psychiatrycznego. Inni przydzieleni do konwoju funkcjonariusze tworzą swoistą mieszkankę wybuchową charakterów. To ludzie z przeszłością, motywowani do udziału w akcji skrajnie różnymi czynnikami. Z nieznanych powodów w więźniarce znajduje się Feliks - przyszły prawnik i prywatnie zięć dyrektora Nowackiego. Niezrozumiałe jest także przydzielenie do konwoju tzw. "czarnucha" (Łukasz Simlat), na co dzień działającego w Grupie Interwencyjnej Służby Więziennej, gdyż przecież przewożony więzień nie zaliczał się do rodzaju skrajnie niebezpiecznych.


W czasie drogi konwoju, między funkcjonariuszami dochodzi do konfliktu doprowadzającego do wybuchu przemocy. Więzień zostaje katowany przez komandosa. Podczas, gdy inni rzucają się na ratunek poszkodowanemu, na jaw wychodzi prawda - strażnicy eskortują zupełnie innego więźnia niż myśleli. Człowieka o wiele bardziej groźnego i nieprzewidywalnego...
Kto znał prawdę? Czemu została ona zatajona przed innymi? Jakie inne więzienne machinacje były ukrywane?
Każda minuta filmu to nieoczekiwane zwroty akcji. Role się zamieniają i to strażnicy w wyniku wydarzeń przywdzieją maski bestii pozwalając sobie niedozwolone zagrywki. Jak daleko posuną się w aktach przemocy? Czy tak naprawdę każdy z nas przy odrobinie władzy potrafi zmienić swoje oblicze nie do poznania? Czy tak łatwo jest manipulować ludźmi, by kierowali się nie rozumem, lecz jedynie zwierzęcym instynktem?
Wydarzenia nabierają jeszcze większego tempa, gdy w pościg za konwojem postanawia wyruszyć dyrektor Nowacki. Od tej pory będą obowiązywać jego zasady gry, czasami nie do końca zgodne z prawem...


Nic nie jest oczywiste
W "Konwoju" nie ma jednoznaczności. Nic nie jest albo czarne albo białe. Nic nie jest prawdą albo kłamstwem. Wszystko przenika się tworząc skomplikowane powiązania myślowe i sytuacyjne. To, co z założenia było pewne, pod koniec filmu kończy się znakiem zapytania. Fabuła nie stanowi chronologicznego ukazania wydarzeń. Co chwilę widz przeskakuje z bohaterami od teraźniejszości do przeszłości, jak i przeszłości. Na początku łatwo się w tym pogubić, lecz z czasem wszystko układa się w logiczną całość.


Bez wątpienia na uwagę zasługują efekty wizualne filmu. Pokazanie nocnej panoramy Warszawy - miasta, które nigdy nie zasypia oraz ujęcia z lotu ptaka - to one sprawiają, że czujemy się jakbyśmy właśnie tam byli. Również ścieżka dźwiękowa w wykonaniu Antoniego Łazarkiewicza dodaje filmowi dopasowanej dramaturgii, eskalując w odpowiednim momencie napięcie, jak i dawkując wyciszenie.


"Konwój" stanowi mocne filmowe uderzenie na rozpoczęcie roku. Bez wątpienia wobec tej produkcji nie można przejść obojętnie, gdyż zostawia wiele miejsca na swoje przemyślenia. Maciej Żak starał się ukazać polskie więziennictwo takim jakim jest. Z jego problemami, intrygami i panującymi układami. Zaprezentować świat, do którego zdecydowana większość społeczeństwa nie ma prawa wstępu. Świata, w którym prawo pisane jest według wewnętrznych zasad.