Czy wiecie, że... Czyli Shamek w Dublinie
Rok temu w marcowym wydaniu miesięcznika „MIR” opublikowano artykuł (mojego autorstwa) pt. „W marcu jak w garncu”. Była to historia największej i najszerszej ulicy Dublina…
Podobno historie lubią się powtarzać. Proponuję więc ponownie zamieszać – choć trochę – w tym „garncu historii”. I od razu uprzedzam: nie chodzi tu o kulinaria. Choć kuchnia Zielonej Wyspy może nie jest szczególnie wyrafinowana ani szeroko znana na świecie, to który z wyspiarzy za nią nie przepada? „Irish (Guinness) Stew” czy „Dublin Coddle” to przecież prawdziwe niebo w gębie!
Przedstawiam kilka ciekawostek. A żeby było jeszcze ciekawiej – zdradzę sekret: możecie je czytać w dowolnej kolejności.
DUBLIŃSKI PARK TRĘDOWATYCH (?!)
Kapryśna irlandzka wiosna w pełni. Pogoda raczej nie rozpieszcza – bywa chłodno i deszczowo. Mimo to warto wybrać się do jednego z dublińskich parków. Zieleni w stolicy zdecydowanie nie brakuje.
Jednym z najbardziej znanych i lubianych miejsc jest St. Stephen’s Green – prawdziwa oaza w centrum miasta. Swoją nazwę zawdzięcza kościołowi św. Stefana oraz przykościelnemu szpitalowi dla trędowatych, które funkcjonowały tu w średniowieczu. W 1664 roku teren przekształcono w park, z którego korzystamy do dziś.
Co ciekawe, miejsce to pełniło także funkcję… dublińskiego pręgierza. W Dublinie nigdy nie było rynku głównego, więc egzekucje wykonywano właśnie przy wejściu do parku – aż do XVIII wieku.
Jedną z najbardziej znanych postaci straconych w St. Stephen’s Green była Darkey Kelly. Spalono ją na stosie jako czarownicę. Mieszkała przy Fishamble Street, gdzie prowadziła – według różnych wersji – dom publiczny. Najbardziej sensacyjna z nich głosi, że miała mordować swoich klientów. Ostatecznie jednak na stosie spłonęła za rzekome czary.
Park ma powierzchnię 22 akrów. Rośnie tu ponad 750 drzew, a na jego terenie znajduje się około 15 pomników. Jednym z ciekawszych jest The Three Fates – rzeźba trzech bogiń losu, dar rządu niemieckiego dla Irlandii w podziękowaniu za Operację Shamrock. W jej ramach ponad tysiąc niemieckich sierot po II wojnie światowej znalazło dom w irlandzkich rodzinach.
W parku znajduje się również tzw. „ogród dla niewidomych” z intensywnie pachnącymi roślinami oraz tabliczkami w alfabecie Braille’a. Jest też mostek nad kaczą sadzawką – żartobliwie nazywany O’Connell Bridge.
Nie zdradzę wszystkiego… Mam jednak nadzieję, że choć trochę zainteresowałem Was tym miejscem i sami zechcecie je odwiedzić. Naprawdę warto.
GŁODNE DRZEWO W DUBLINIE
Na Szmaragdowej Wyspie pogoda zmienia się w mgnieniu oka – a wraz z nią nasze plany spacerowe.
Na terenie King’s Inns (przy południowej bramie Constitution Hill) znajduje się tzw. „głodne drzewo”. To platan (Platanus × hispanica), gatunek powszechnie sadzony w Dublinie w XIX wieku. Drzewo ma około 80–120 lat, 21 metrów wysokości i ponad 3 metry obwodu.
Posadzono je obok żeliwnej ławki z początku XIX wieku. Z biegiem lat drzewo rosło, aż… dosłownie „objęło” ławkę. Dziś wygląda, jakby ją pożerało – stąd nazwa i popularność wśród turystów.
Drzewo zostało wpisane na listę „Tree Council of Ireland” jako jedno z drzew dziedzictwa. Co ciekawe, kilka lat temu rozważano jego wycięcie, aby uratować historyczną ławkę. Na szczęście zwyciężył zdrowy rozsądek – i dziś możemy podziwiać tę irlandzką osobliwość.
MROCZNA TURYSTYKA
Turystyka również podlega modom. Coraz częściej podróżnicy odwiedzają miejsca historyczne, opuszczone, nawiedzone lub znane z filmów.
Jednym z trendów jest Dark Tourism – „mroczna turystyka”, czyli odwiedzanie miejsc związanych z tragediami i trudną historią.
National Geographic opublikował listę dziesięciu najbardziej niezwykłych więzień świata. Obok Alcatraz i Tower of London znalazły się m.in. Tuol Sleng w Kambodży, Zamek Elmina w Ghanie czy San Pedro w Boliwii. Wspomniano także warszawski Pawiak.
Na liście znalazło się również Kilmainham Gaol w Dublinie – dawne brytyjskie więzienie działające w latach 1796–1924. To miejsce kluczowe dla historii walki o niepodległość Irlandii. Dziś mieści się tu muzeum, a jego wnętrza przyciągają filmowców. Kręcono tu sceny do takich filmów jak „W imię ojca”, „Michael Collins”, „Święci z Bostonu” czy „Wiatr buszujący w jęczmieniu” (Złota Palma w Cannes).
Kolejny raz Dublin udowadnia, że potrafi łączyć historię z nowoczesnymi trendami turystycznymi.
Tradycyjnie – BUZIAKI, DUBLINIAKI!
www.facebook.com/ShamekWDublinie
Zdjęcie autorstwa KONRAD JANIK (photographerjaikkonrad). Zrobione na potrzeby Shamek w Dublinie jeszcze w 2019.

