reklama

Wybrany w koniczynie: o Wielkanocy i wierze, która wykracza poza śmierć i nicość

Środa, 1 Kwiecień 2026

Wielkanoc. Słowo lekkie, a jednocześnie ciężkie od historii i pamięci. Każdego roku przypomina, że wydarzyło się coś, co wstrząsnęło światem. Jezus Chrystus istniał naprawdę. Nie chodzi o to, czy wierzymy w cuda, czy traktujemy religię symbolicznie.

Chodzi o fakt zapisany w kronikach, w relacjach historycznych, w miejscach, które dziś możemy odwiedzić albo sobie wyobrazić. Jego życie, nauczanie, śmierć i Zmartwychwstanie stały się fundamentem, na którym opierają się moralność, kultura i wyobraźnia o człowieku.

Wielkanoc uczy nas patrzenia dalej – nie tylko w stronę życia po śmierci, ale i w stronę tego, co mamy tu i teraz: dobroci, przyjaźni, więzi z drugim człowiekiem. To święto łączy historię z codziennością, przeszłość z tym, co w nas najcichsze i najdelikatniejsze.

Historia, która się powtarza

Wielkanoc nie ma stałej daty. Noc, w której Jezus zmartwychwstał, była tajemnicą. Sobór Nicejski w 325 r. ustalił regułę: niedziela po pierwszej pełni księżyca po równonocy wiosennej. Od tamtej pory matematyka astronomiczna i religijna splatają się w kalendarzu.

Najwcześniejsza możliwa data Wielkanocy to 22 marca, najpóźniejsza zaś – 25 kwietnia. Godzina Zmartwychwstania pozostaje tajemnicą. I dobrze, bo tajemnica jest piękniejsza niż konkret!

Ta zmienność dat uczy cierpliwości. Przypomina, że święto nie przychodzi na życzenie, że nie można go „przyspieszyć”, tak jak nie przyspieszymy przemiany serca ani nie zmusimy pamięci, by od razu otworzyła się na miłość i dobro.

Ziemia Święta – mały kawałek trzech światów

Życie Jezusa rozgrywało się na niewielkim, ale historycznie znaczącym obszarze Ziemi Świętej – Izraela, części Jordanii i Egiptu. To miejsce, gdzie splatają się chrześcijaństwo, judaizm i islam, pełne historii, krajobrazów i tajemnic. Betlejem, Nazaret, Galilea, Jerozolima to nie tylko nazwy i geografia, to nade wszystko święta pamięć, która wciąż oddycha w kamieniach, w murach i w ciszy.

Jerozolima to miasto pełne sprzeczności i harmonii. Kościelne dzwony mieszają się z nawoływaniem muezinów. Ludzie spieszą do pracy, dzieci biegają po ulicach Starego Miasta, a my, stojąc pośrodku, nagle czujemy, że cisza i świętość tego miejsca są bliżej niż hałas codzienności. Brama Złota, przez którą Jezus wjechał do Jerozolimy w Niedzielę Palmową, Bazylika Grobu Świętego, Góra Oliwna, Ogrójec... Każdy krok to spacer po historii, która wciąż żyje.

Na Górze Oliwnej stoję i patrzę na panoramę Jerozolimy. Miasto, które dziś rozciąga się na wzgórzach i dolinach, było wtedy mniejsze, ale pełne ludzi takich jak my – spieszących, zajętych codziennymi sprawami. A jednak historia pozostawiła tu swój ślad, niewidoczny dla oczu, ale odczuwalny w sercu.

Droga Krzyżowa – Via Dolorosa

Via Dolorosa prowadzi do Bazyliki Grobu Świętego, miejsca, które najprawdopodobniej przemierzył Jezus, niosąc krzyż na Golgotę. Nie znamy dokładnego przebiegu, ale stacje wytyczone przez franciszkanów w XIV w. pozwalają nam choć przez chwilę iść śladami Jezusa. Niektóre szczegóły pochodzą z apokryfów, tradycji ludowej, z modlitw pielgrzymów. Każda stacja to historia cierpienia, odwagi, miłości.

Polskie akcenty na tej drodze – kaplice odnowione przez żołnierzy podczas II wojny światowej, płaskorzeźby Tadeusza Zielińskiego, Matka Boska Częstochowska – przypominają, że pamięć nie zna granic. Nawet tysiące kilometrów stąd, wśród obcych ulic i języków, możemy czuć bliskość ojczyzny.

Droga Krzyżowa uczy, że cierpienie i miłość są nierozerwalne, że każdy krok, choć bolesny, prowadzi do zmartwychwstania, do nadziei, do światła.

Irlandia, polska emigracja i tęsknota

W Irlandii, tym naszym kraju z wyboru, zielonych pól i koniczyn, Wielkanoc nabiera szczególnego wymiaru. Polscy emigranci w Dublinie, Cork czy Limerick tęsknią do domów, do stołów, do rodziny. Widząc świąteczne nabożeństwo w kościele w Dublinie, wielu z nas myśli o Polsce, o tym, jak pachniały w domu święconki, jak słychać było śmiech dzieci, stukot jajek o skorupki i ciche rozmowy przy stole.

Wielkanoc w Irlandii przypomina, że odwaga i poświęcenie mają wymiar uniwersalny. Irlandczycy, a my z nimi, wspominamy w setną rocznicę Easter Rising – Powstanie Wielkanocne roku 1916. My, Polacy daleko od domu, odczuwamy to na swój sposób. Tęsknota staje się częścią celebracji, bo zawsze łączy nas z rodziną, choć dzielą nas od niej tysiące kilometrów.

Dla emigrantów święta to czas niezwykły. W Dublinie, w małych irlandzkich kościołach, słychać modlitwy po polsku, widać czerwone i białe wstążki, stroiki. To moment, kiedy Polska jest tuż obok, choć geograficznie daleko.

Wiara nie jest tylko przekonaniem o życiu po śmierci. Wiara to dobro, które możemy dawać codziennie. To przyjaźń, gesty solidarności, spojrzenia, które mówią kochanej osobie: „jestem obok”. To świadomość, że nawet jeśli świat pędzi i informacje zalewają nas z każdej strony, to dobro istnieje, jeśli tylko... potrafimy je dostrzec.

Wielkanoc uczy, że miłość i dobro są realne, że możemy je znaleźć w każdym geście, w każdej rozmowie, w każdym uśmiechu.

My, co wybraliśmy życie w cieniu koniczyny...

Wielkanoc jest jak koniczyna. Niby zwyczajna, a jednak niezwykła. Każdy z nas jest wybrany w swoim miejscu, w tej swojej codzienności, aby dostrzegać dobro i miłość. By pamiętać o przeszłości i patrzeć w przyszłość z nadzieją. Ziarna wiary, nadziei, miłości, ale i pamięci muszą najpierw zostać zasiane w naszych sercach, by wydawały owoce w codziennym życiu.

Bez względu na wiarę, pochodzenie czy miejsce zamieszkania, historia Jezusa jest faktem, a wiara – jak zawsze twierdzę – darem. Wielkanoc przypomina mi, że cierpienie może prowadzić do życia, że śmierć nie jest końcem, a dobro i miłość pozostają realne. Tegoroczna Wielkanoc, w Dublinie, w Krakowie czy na Starym Mieście w Jerozolimie, niech będzie czasem refleksji, tęsknoty i nadziei.

Wy, moje Czytelniczki i moi Czytelnicy miesięcznika „MiR”, wybrani w koniczynie! Nie jesteście zwyczajni! Jesteście wyjątkowi. Zważając na miłość, pamięć i wiarę, składam Wam wszelkich spełnień w gronie kochanych najbliższych.

Tomasz Wybranowski, wasz Wybran

Fot. Tomasz Szustek

Tomasz Wybranowski jest poetą, krytykiem muzycznym, literatem i dziennikarzem, obecnie dyrektorem muzycznym sieci Radia WNET (Białystok, Lublin, Łódź, Bydgoszcz, Wrocław, Kraków, Szczecin i Warszawa), szefem Studia 37 Dublin, a także prowadzącym i wydawcą programu „Polska Tygodniówka”, który już od prawie 20 lat gości na antenie dublińskiego radia NEAR 90.3 FM (zawsze w środy o 19:00). Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i Związku Pisarzy Polskich na Mazowszu, dziennikarz miesięcznika „Kurier WNET”, felietonista w „MiR” oraz jeden z głosów Radia DEON Chicago/Floryda (USA). W Republice Irlandii od 21 lat.