reklama

Supersprawni niepełnosprawni

Wtorek, 18 Wrzesień 2012

36 medali - 14 złotych, 13 srebrnych i 9 brązowych. To dorobek polskich paraolimpijczyków podczas igrzysk w  londynie. Ponad trzy razy więcej niż naszych "normalnych" sportowców, którzy rywalizowali na tych samych obiektach.

- Na co dzień jednak mało kto nami się interesuje - mówi Natalia Partyka, mistrzyni paraolimpijska w tenisie stołowym.
Sportowców niepełnosprawnych mamy sprawnych jak mało kto na całym świecie. W  całej stawce drużyn biało-czerwoni w  klasyfikacji medalowej zajęli bardzo wysoką dziewiątą pozycję. Jednak ich dokonań nie pokazał nikt, jeśli nie liczyć krótkich wzmianek. Sportowcy "normalni" uciułali medali 10, w  tym ledwie dwa złote, co jest najgorszym osiągnięciem od ponad pół wieku. Niepełnosprawni zdobyli nawet więcej krążków niż cztery lata temu w Pekinie.

Na spotkanie w ambasadzie polskiej w  Londynie z bohaterami umówiła się minister sportu Joanna Mucha. Nie da się jednak ukryć, że do tej pory władze niespecjalnie przyłożyły się do honorowania paraolimpijczyków. Wyjeżdżających do Londynu nie żegnał nikt. Poza tym dysproporcje w  nagrodach są
porażające. Mistrz paraolimpiady za triumf dostanie 20 tysięcy złotych, za wicemistrzostwo 14 tys., za brąz 10 tys. Pełnosprawni otrzymali odpowiednio 120, 90 i  50 tys. zł.

Dla porównania w  Rosji paraolimpijczycy mają zagwarantowane takie same premie jak "zdrowi" medaliści olimpijscy. U  Brytyjczyków też nie
wygląda to dobrze, ale i  tak lepiej niż u  nas. Dla mistrzów przygotowano 200 tys. funtów do podziału. W  Hiszpanii z  kolei jest podział na sporty, w  których można zdobyć tylko jeden medal i  na te umożliwiające zawodnikom zostanie multimedalistą paraolimpijskim. Dla tych pierwszych premie wyglądają następująco: 15 tys. euro za złoto, 7,5 tys. za srebro i 4,5 tys. za brąz. Dla ludzi z szansami na więcej niż jeden medal te stawki to kolejno 10, 6 i 3 tys. euro. Z Polską nie ma więc porównania.

Pistorius w cieniu Polaków

Przedostatniego dnia igrzysk media brytyjskie pisały tylko o  dwóch postaciach - słynnym z biegania na supernowoczesnych protezach z  pełnosprawnymi zawodnikami Oscarze Pistoriusie z  RPA i  naszym Macieju Lepiato.Ten drugi, pochodzący ze Zwierzyna koło Strzelc Krajeńskich, który w  wyniku porażenia lewej nogi ma końsko-szpotawe jej zakończenie, sięgnął nie tylko po tytuł mistrza igrzysk XIV Paraolimpiady w  skoku wzwyż, ale rezultatem 2,12m ustanowił rekord świata.

Tego dnia polscy sportowcy zdobyli w  sumie sześć medali. Oprócz Lepiaty po złoto biegł przez 200 m urodzony we Wrześni 25-letni niedowidzący Mateusz Michalski. On także poprawił rekord globu, uzyskując czas 21,56. Powiedzieć, że takie dni w Londynie się zdarzały to nic nie powiedzieć. O  Polakach słychać było każdego dnia. Podczas "normalnych" igrzysk, by o naszych zrobiło się głośno czekaliśmy około tygodnia.

Partyka mówi głośno

Natalia Partyka jest jak Pistorius. Przy pingpongowym stole na równych prawach rywalizuje z  najlepszymi na świecie. Nie ma ręki do łokcia. Kilka tygodni wcześniej w  Londynie doszła w  grze pojedynczej do 1/16 finału. Teraz nie miała sobie równych. I  na trzecich kolejnych igrzyskach sięgnęła po złoto. W finale zwyciężyła 3:2 z mającą ledwie 16 lat Chinką, którą w  eliminacjach ograła zdecydowanie. Z  koleżankami zdobyła jeszcze później brązowy medal w drużynie. To właśnie ona spośród wszystkich naszych niepełnosprawnych sportowców jest najbardziej rozpoznawalna. Jej głos więc tym bardziej się liczy. A jest to głos zgorzkniały, domagający się równania szans i postulujący zerwanie z  zachowywaniem pozorów.

- Dopiero teraz jak mamy sukces to wszyscy sobie o  nas przypominają. Zaczynają się zaproszenia, nagrody. To przykre, że jesteśmy bodaj jedyną reprezentacją tak dobrze sprawującą się w  Londynie, której telewizja nie pokazuje bezpośrednio występów swoich zawodników - żaliła się mistrzyni. Skoro już jednak problem został nagłośniony to w  końcu będzie z tym lepiej?

Mucha podziękowała za worek

Minister Mucha na spotkaniu w ambasadzie podziękowała paraolimpijczykom za "worek medali" i wobec tak publicznej deklaracji nie może chyba tego zostawić swojemu losowi. Obiecała, że teraz rozwój sportu niepełnosprawnych będzie jej działaniem priorytetowym.- Wiedza o  sporcie paraolimpijskim jest w Polsce nikła. Trzeba przebić się z informacją, że nie jest to żaden sport na niby, ale prawdziwy, wymagający treningu okupionego pracą i samozaparciem, często większym niż w przypadku zawodników pełnosprawnych - powiedziała dziennikarzom.

Minister Mucha chce usprawnić współpracę swego resortu ze stowarzyszeniami niepełnosprawnych i  organizacjami im pomagającymi. Liczy też na pomoc ze strony paraolimpijczyków, którzy lepiej niż ktokolwiek mogą zainspirować przykładem. Prezes Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego Longin Komołowski zaznaczył, że zawodnicy osiągnęli nie tylko osobisty sukces, z  którego należy się cieszyć, ale zrobili też wiele dla Polski. Przypomniał, że nowa ustawa o sporcie rozciąga na komitet zapisy rozdziału o  narodowym ruchu olimpijskim. - Oznacza to, że ustawodawca rozumie rangę sportu niepełnosprawnych i chce go dowartościować - powiedział prezes. - W  tych dniach polscy sportowcy udowodnili, że ich wysiłek włożony w przygotowania do startu przynosi wspaniałe efekty i wielką radość. To są ludzie, których żadne trudności i  przeciwności losu nie są w  stanie powstrzymać przed dążeniem do realizacji ich marzeń i  celów - zaznaczył nowy ambasador RP w Wielkiej Brytanii Witold Sobków. O  tym, czy sukcesy paraolimpijczyków w Londynie skruszyły mur przekonamy się pewnie dopiero na kolejnych igrzyskach.

Najnowszy numer
Listopad 2020 (130)
reklama
Pogoda
booked.net
Waluty